Jak więc wyglądał proces odtwarzania go w wersji LEGO? Jakich przygotowań i materiałów wymagał?
„Okazało się, że lepiej pamiętam stare filmy Star Trek niż sam serial, więc postanowiłem jeszcze raz obejrzeć oryginalną serię z 1966 roku” –mówi. „Korzystałem również z oficjalnych zdjęć z serialu oraz własnych wspomnień o ciekawych detalach, które wcześniej zauważyłem”.
Na pierwszy rzut oka okrągły mostek Enterprise może nie wydawać się szczególnie trudny do zbudowania. Ale stworzenie dużego, otwartego i jednocześnie wytrzymałego okręgu z klocków LEGO okazało się jednym z największych wyzwań całego projektu.
„Największym wyzwaniem było stworzenie dużego, otwartego pierścienia jako podstawy i sprawienie, żeby był na tyle solidny, by można było bezpiecznie przenosić cały model. Chciałem, żeby konstrukcja była możliwie najbardziej okrągła i właśnie na tym skupiliśmy się w pierwszej kolejności” – wyjaśnia.
Już na początku prac zapadła decyzja, aby główna część konsoli i pomieszczenie transportera stworzyć jako oddzielne moduły, które można połączyć z resztą modelu. „Gdyby zostały wbudowane bezpośrednio w główny pierścień, problemy ze stabilnością byłyby jeszcze większe” – mówi. Co ciekawe, takie modułowe rozwiązanie ma wiele wspólnego z prawdziwą scenografią oryginalnego serialu – ona również ze względów praktycznych powstawała w osobnych sekcjach.
Osobną zagadką okazało się pomieszczenie transportera. Bo jak z klocków LEGO zbudować urządzenie, w którym minifigurka może po prostu… zniknąć? Tego sekretu nie zdradzimy. Musicie zobaczyć go na własne oczy.